Dzień Życzliwości – w ujęciu czytelniczym
W ramach naszego Szkolnego Kalendarza Okazji Czytelniczych – świętowaliśmy Dzień Życzliwości. Przeczytaliśmy sobie – tym razem w klasach starszych – kilka fajnych fragmentów.
Okazuje się, że starszaki też lubią, żeby im czytać. Oczywiście najcudowniejsze jest w takim czytaniu, że kawałek tradycyjnej lekcji – użyję terminologii uczniowskiej – „przepada”. Czyli, że hurrra!!! Na szczęście nie przepada z kretesem. Bo budzi w młodzieży ciepłe wspomnienia z dzieciństwa. Bo nieoczekiwanie przychodzi do nich coś fajnego. W dodatku samo przychodzi. I bez konieczności wykonania specjalnego wysiłku – spotyka ich z tekstem: ciekawym, zabawnym, inspirującym. A ja to cenię. Ponieważ to jest bardzo bardzo dużo ważnego…
Zaproponowałam uczniom wspólne wysyłanie sygnału ESD czyli Eksperymentalnego Sygnału Dobra. Nie jest to nadmiernie skomplikowane, chociaż może takie właśnie się wydawać. Polega na uśmiechaniu się do ludzi. Banał, prawda? Ale jaki skuteczny…
Pomysł zaczerpnięty z literatury najmilszej memu sercu, pobranej z własnych doświadczeń czytelniczych – z powieści Małgorzaty Musierowicz, mistrzyni intelektualnego dowcipu. Można się zdrowo uśmiać i sporo życia nauczyć. Na przykład: jak załatwiać sprawy w białych rękawiczkach, nie chowając urazy. Jak spacyfikować choleryczną, wścibską i nieuprzejmą sąsiadkę za pomocą wyłącznie i tylko życzliwości, doprawionej odrobiną wyrozumiałości. Jak za pomocą szóstej klepki i specjalnego zmysłu, trafiać na ludzi wyjątkowych. Jak za pomocą tradycyjnego rosołku poprawić sobie humor i spojrzeć na świat życzliwiej. Jest w tych powieściach opium – nęci, wciąga i uzależnia. Pozytywnie. Czytajcie!
No i jeszcze „Pollyanna”, czyli historia dziewczynki, którą współcześnie można by nazwać coacherką optymizmu. Jej gra w zadowolenie, wytrenowana w dzieciństwie do absolutnej perfekcji, przynosi otuchę nawet najnieszczęśliwszym. Malkontenci w jej towarzystwie uczą się dostrzegać szklankę do połowy pełną, świat zaczyna jawić się jako przyjazny, a zdarzenia, jakie mają miejsce w ich (ponurym dotąd) życiu – nabierają sensu. Pollyannie udaje się przekonać innych, jak wielkie znaczenie ma życzliwy stosunek do ludzi i świata. Jak ważne jest, by dawać sobie i innym swój optymizm i pogodne usposobienie.
Wszystkiego życzliwego! I wszystkiego czytającego!:)
(Joanna Stefańska-Cieślak)

